Trener Konrad Zacharski wypowiedział się na temat akademii oraz seniorskiej drużyny LKS Orlęta Probudex Kielce. Nie żałuje, że w przeszłości podjął decyzję o związaniu się z Orlętami. – Cieszę się, że tu jestem – powiedział w rozmowie z Hubertem Pawlikiem.
Akademia Piłkarska Orlęta Kielce szykuje się do kolejnego sezonu. Już niebawem kolejne rozgrywki roczników 2012, 2013 oraz 2014. Wciąż zachęcamy za to do zapisów na treningi najmłodszych grup: 2018, 2019 i 2020.
Rozmowa z trenerem Konradem Zacharskim – LKS Orlęta Probudex Kielce
Trenerze, jesteś w Akademii już trzeci rok. Gdy wrócisz myślami do momentu, w którym podejmowałeś decyzję o dołączeniu do Orląt, jak dziś ją oceniasz?
– Z perspektywy czasu bardzo dobrze oceniam tę decyzję. Początkowo organizacyjnie klub był w trudnym położeniu, ale ryzyko, które wówczas podjąłem, się opłaciło. Cieszę się, że tu jestem.
– Klub się rozwija, jest dużo więcej jakościowych chłopaków, organizacyjnie również cały czas idziemy do przodu. Mamy coraz lepszych trenerów, coraz więcej uznanych nazwisk chce u nas pracować.
Poza pracą w szkole prowadzisz treningi bramkarskie, odpowiadasz za rocznik 2015 i angażujesz się w wiele innych obowiązków. Da się to wszystko pogodzić?
– Faktycznie jest sporo obowiązków, ale zawsze mam przerwy w szkole, również między treningami. Bycie trenerem to praca, która daje satysfakcję i przyjemność, nawet jeśli czasami jest tego bardzo dużo.
– Mimo wszystko czekam na taki okres jak teraz, czyli na koniec roku szkolnego i koniec sezonu, by spędzić więcej czasu z najbliższymi. To będzie czas dla siebie i rodziny, żeby naładować baterie. To jest bardzo ważne, żeby zachować balans.
Od wielu lat pracujesz z rocznikiem 2015. Jesteś zwolennikiem modelu, w którym jeden trener prowadzi zawodników przez wiele lat, czy uważasz, że od czasu do czasu zmiana szkoleniowca również może przynieść korzyści?
– Nie wiem do końca, jaki jest złoty środek. Nie wiem też, jak by to wyglądało, gdybym po jakimś czasie odszedł z rocznika 2015 i chłopaki dostaliby innego trenera. Ale faktycznie widzę, że mój rocznik się rozwija, więc uważam, że to jest najlepszą odpowiedzią.
– Działamy na bieżąco, systematycznie pracujemy i układamy plan, co będzie dalej. Nie uważam, że zmiana co dwa lata jest zła. To zawsze nowy bodziec, nowe środowisko dla zawodników i trenera. Jeśli szkoleniowcy mają się zmieniać regularnie, to plan, model i sposób działania w całej akademii muszą być spójne.
Jesteś nauczycielem w Szkole Podstawowej nr 27, gdzie funkcjonują klasy sportowe związane z naszym klubem. Minęły już dwa lata od uruchomienia tego projektu. Jak oceniasz jego wpływ na rozwój młodych zawodników?
– Myślę, że trzeba jeszcze nieco poczekać, żeby zobaczyć realne korzyści, ponieważ jest to dopiero nasz drugi rocznik. Mam nadzieję, że zachowamy ciągłość. Po dwóch latach pracy mogę powiedzieć, że widzę bardzo dużą poprawę u chłopców w aspekcie technicznym. Mają dużo więcej kontaktów z piłką, odbywają więcej jednostek treningowych. Zrobili postęp, trenują różne sporty, mają odmienne aktywności, co działa tylko na ich korzyść.
– Widzę, że bycie w klasie sportowej również wpływa na chłopaków pod kątem dyscypliny. Oprócz techniki uczą się organizacji i obowiązkowości. Gdy jest wyjazd na kilka dni na obóz bądź turniej, chłopcy są zdyscyplinowani, nie trzeba powtarzać czegoś po kilka razy. Uważam, że dużo w tym codziennej pracy związanej z funkcjonowaniem w klasach sportowych.
Jako zawodnik pierwszej drużyny masz okazję obserwować z bliska pierwszych wychowanków akademii, którzy coraz śmielej pukają do seniorskiej piłki. Piotrek Kotarowski, Kacper Dobosz, Ksawery Janduła czy Igor Kaczmarczyk byli już u was na treningach. Jak oceniasz ich rozwój i gotowość do wejścia na wyższy poziom?
– Chłopaki bardzo mnie zaskoczyli, przede wszystkim jakością. Myślałem, że roczniki 2011-2012 to jeszcze dzieciaki, ale oni nie odstają – czy to pod kątem rozumienia gry, czy technicznym. Wiadomo, że jeszcze fizycznie muszą się zaadoptować, ale jest to naturalne.
– Uważam, że jest to wielka korzyść dla drużyny seniorów, że może dobierać sobie na treningi zawodników z drużyny juniorów. Działa to jednak również w drugą stronę, bo juniorzy mogą trenować z seniorami. Mamy jakościowy zespół z bardzo dobrymi zawodnikami, dlatego chłopaki mają kogo podpatrywać i od kogo się uczyć.
A gdybyś miał przekazać jedną radę tym zawodnikom oraz kolejnym chłopakom, którzy w przyszłości znajdą się w podobnym miejscu, co by to było?
– Żeby się nie zniechęcali, zawsze dawali z siebie 100 proc. i parli do przodu. Niech zaufają, że to kiedyś zaprocentuje. Mają świetne warunki, mogą liczyć na to, że seniorzy dobrze ich przyjmą.
– W tym momencie nie muszą szukać większych akademii, bo pod nosem mają świetne możliwości do rozwoju. Wiele akademii może nam tego pozazdrościć.
Jakie cechy powinien mieć młody piłkarz, który marzy o tym, by w przyszłości grać na poważnym poziomie?
– Przede wszystkim praca i systematyczność. Jeśli ktoś ma talent, to wiadomo, że ma lepszą pozycję wyjściową, natomiast praca i samozaparcie są kluczowe. Konkurencja jest bardzo duża, nie można nawet na chwilę odpuścić, ponieważ ciężko jest później wrócić. Jeśli etos pracy jest wysoki, zawodnik pracuje nad sobą, a poza treningami drużynowymi działa również indywidualnie, to zawsze się obroni.
Przejdźmy do pierwszej drużyny. Sezon już za nami, emocje powoli opadają. Patrząc z perspektywy czasu, czego zabrakło, by zakończył się on awansem do trzeciej ligi?
– Na pewno dało się zrobić więcej. W rundzie wiosennej mieliśmy słabszy moment, przegraliśmy cztery mecze z rzędu, tak naprawdę trzy w końcówkach. Uciekło nam pięć punktów, a gdyby nie to, to pewnie gralibyśmy w barażach. Nie byliśmy słabsi od Morawicy, a to ona awansowała po barażach do trzeciej ligi.
– Fajnie, że walczyliśmy do ostatniej kolejki, nie graliśmy o pietruszkę, były emocje. Uważam, że stać nas było na awans i będzie nas stać w przyszłym sezonie.
A gdyby ten awans udało się wywalczyć już teraz – czy twoim zdaniem klub byłby gotowy na funkcjonowanie na poziomie trzeciej ligi?
– Myślę, że gdyby ten awans się wydarzył, to sponsorzy, klub i środowisko zrobiłyby wszystko, żeby to dźwignąć. Jest to drużyna z Kielc, mamy dużo lokalnych firm, miasto i lokalnych kibiców. Myślę, że klub dałby radę po awansie. Mam nadzieję, że będziemy do końca w przyszłym sezonie walczyć o najwyższe cele, żeby to nie był sezon stracony.
Twój dobry przyjaciel, a jednocześnie trener w naszej akademii, Kamil Łokieć został wybrany najlepszym zawodnikiem sezonu IV ligi. Czy zasłużył?
– Nie, nie zasłużył – zaśmiał się trener Konrad. – Zdecydowanie zasłużył. Daje bardzo dużą jakość w zespole. Drużyna jest od niego zależna. Jeśli strzela gole, to wygrywamy. Jeśli gra dobrze, to również przyjemnie to wygląda. Ale jeśli jest kontuzjowany albo ma spadek formy, to drużyna na tym traci. Realnie ma wpływ na zespół i jest bardzo ważnym ogniwem w klubie.
– Pewnie też poradziłby sobie wyżej, ale cieszymy się, że zostaje w Orlętach. On jest tutaj szczęśliwy. Mimo że, tak jak ja, nie jest z Kielc, to czujemy się w Orlętach jak w domu i nie chcemy, a nawet nie myślimy o zmianie klubu.
Kilka dni temu obchodziliśmy Dzień Ojca. Po meczach seniorów często można zobaczyć przy tobie Józia, który mocno ci kibicuje. Jakie to uczucie dzielić swoją piłkarską pasję z synem? I czy chciałbyś, żeby w przyszłości poszedł w twoje ślady?
– Na ten moment Józio ma marzenie, żeby być strażakiem – powiedział trener z uśmiechem. – Ale od kilku tygodni uczęszcza na treningi na Orlęta. Bardzo się cieszę, że zaraziłem go tą pasją. Lubi jeździć na rowerze, grać w piłkę, jest aktywny i ruchliwy. To jest najfajniejsze uczucie.
– Bardzo się cieszę, że jest na każdym meczu, dopinguje mnie, wchodzi do szatni. Chłopaki już go znają, a on zna chłopaków. Cieszę się, że mam takie wsparcie od syna i żony. Bez rodziny nie dałbym rady. Jestem dumny i cieszę się z tego, co mam.
Na zakończenie tradycyjnie – osiem szybkich strzałów.
Idol z dzieciństwa: Artur Boruc.
Najlepszy zawodnik, przeciw któremu grałeś: Maciej Żurawski.
Najpiękniejszy stadion, na którym byłeś: Stadion Narodowy.
Najlepszy piłkarz: Messi.
Ulubiony klub: Arsenal.
Kto wygra mistrzostwa świata? Francja.
Gdybyś miał opisać siebie trzema słowami?
– Konsekwentny, sumienny, uparty.
Rozmawiał Hubert Pawlik